Ból kolan.

Ból kolan.

Kolejnym objawem był ból kolan. Ból to mało powiedziane. Aby chodzić kule już mi nie starczały i musiałam się wspierać na chodziku. Oczywiście skierowano mnie do reumatologa, on  z kolei skierował mnie na rtg i usg kolan. Oprócz niewielkich zwyrodnień, badania nic nie wykazały, a kolana puchły i bolały. 

I wtedy nastąpił zwrot akcji. Na grupie chorych na stwardnienie rozsiane spytałam się jak sobie radzą z bólami stawów. Wśród chorych na SM jest lekarka Blanka, która od razu mi powiedziała, że chorzy na stwardnienie nie mają takich problemów. I padło pytanie, czy przypadkiem nie ugryzł mnie kleszcz ? 

Pytanie, które całkowicie zmieniło moje myślenie. Odpowiedziałam, że miałam w 2008 roku boreliozę i przez miesiąc leczyłam ją antybiotykiem. Blanka podpowiedziała mi, że mam niedoleczona boreliozę i powinnam iść w tym kierunku. 

Jeszcze poszłam do reumatologa na ostatnią wizytę i powiedziałam mu, że najprawdopodobniej ból kolan mam przez niewyleczoną boreliozę z 2008 roku. Popatrzał na mnie z niedowierzaniem i stwierdził, że na pewno nie, że jest to nietypowe reumatoidalne zapalenie stawów. A więc padła następna błędna diagnoza RZS.

I tak zaczęło się traktowanie mnie przez lekarzy jak lekko nawiedzoną. Przeważnie słyszałam ,że nie to niemożliwe, ale też się zdarzyły ostrzejsze słowa typu: zafiksowała się pani na tej boreliozie!!!! Niech pani zacznie leczyć stwardnienie rozsiane, a nie szukać dziury w całym!!!! To po co pani do mnie przychodzi jak pani wie lepiej!!!!

Na ból kolan stosowałam przeróżne środki: kolcorośl, olejek CBD, różne maści itp. i najlepiej pomagał mi DMSO (DIMETYLOSULFOTLENEK)

Ulotka

Dodaj komentarz

Close Menu