Zagubiona i bezradna.

Zagubiona i bezradna.

Zagubiona i bezradna, tak się właśnie czułam .

Zagubiona tym, że nie miałam pojęcia co robić dalej i bezradna, że nie mogłam liczyć na pomoc lekarzy z NFZ. Jedyne dobro z tego wszystkiego to wiedza, że jest to borelioza. A więc nadzieja, że można to zaleczyć i wrócić do jako takiej sprawności.

Zaczęłam poszukiwać wszelkich informacji na temat boreliozy i towarzyszących jej koinfekcji. Czytałam wszystko co tylko miałam w zasięgu wzroku. Zapisałam się na grupy chorych na Facebooku i chyba tutaj uzyskałam najwięcej informacji i to z pierwszej ręki. Postanowiłam leczyć się ziołami – protokołem Buhnera. 

Na początku kupiłam podstawowy protokół w formie ziół w tabletkach i tak je łykałam przez pół roku. Nie widziałam żadnej poprawy ale nie miałam też pogorszenia stanu zdrowia. Zaczęłam czytać o koinfekcjach i prawie każda mi pasowała do moich objawów. Poszerzyłam protokół o inne zioła i dalej nie było lepiej. W końcu trafiłam na YouTube na wywiad  polecanego fitoterapeuty gdzie mówił o tym, że zioła mają najlepsze działanie jako nalewki. Tylko w takiej postaci zioła przekraczają barierę krew – mózg.

Oczywiście zaraz kupiłam nalewki rozszerzonego protokołu Buhnera i natychmiast zaczęłam je stosować. Na początku miałam jakby tąpnięcie objawów ale mimo tego nie rezygnowałam i piłam naleweczki dalej. Dopiero po czasie doszłam do tego, że były to herxy i miałam słaby detox. Mimo wszystko zaczęłam odczuwać poprawę. Lepiej widziałam na oko, mogłam utrzymać mocz, gdzie wcześniej musiałam używać pieluch. Niby nic a wiedziałam, że te małe kroczki są oznakami drogi do zdrowia. Przełom był po jakimś pół roku leczenia, gdzie ciśnienie tak mi się obniżyło i uspokoiło się moje serce, że odstawiłam połowę medykamentów. Moja tarczyca zaczęła funkcjonować tak, że z dawki euthyrou 175 mg obniżyłam na 75 mg.

Pozostało mi dalej iść tą drogą, byłam już na 100% pewna, że jest to droga, którą zajdę po zdrowie.

Ulotka

Dodaj komentarz

Close Menu