Decyzja o leczeniu.

Decyzja o leczeniu.

Decyzja o leczeniu ilads zapadła. Leczenie boreliozy w większości ludziom wydaje się łatwe i nie kłopotliwe, taką wiedzą karmią nas lekarze NFZ. Niestety tak nie jest i najlepiej wiedzą o tym chorzy ze mną na czele. Przez te lata ignorancji ze strony “medyków” musiałam przejść piekło na ziemi. Mnóstwo pobytów w szpitalach, błędnych diagnoz i złego leczenia.

Obecnie jestem szósty miesiąc na leczeniu ilads i jest o niebo lepiej. Najgorsze jest to, że tych zmian na razie dla oka innych u mnie nie widać. Jak mówię, że lepiej śpię, nie mam sztywności stawów, nie używam pieluch, widzę dobrze na oko to i tak mi nie wierzą. Mam coraz rzadziej i mniej dokuczliwe ataki bólu co wcześniej było nie do wytrzymania. Przed leczeniem jak przychodził wieczór to bałam się czy dam radę kolejny raz się męczyć. Niejednokrotnie myślałam, żeby łyknąć więcej leków i niech się dzieje wola nieba. Jednak za bardzo  kocham życie żeby taki czyn popełnić. 

Uważam, że do decyzji o leczeniu ilads musiałam przejść swoją drogę i nie była ona usłana różami. Tysiące pytań kłębiło się w mojej głowie: skąd wziąć finanse, czy jest to bezpieczne, czy moje jelita dadzą radę…. Była to jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Jednak wiem, że byłam już tonącą i aby żyć musiałam chwycić się brzytwy jaką jest decyzja o leczeniu ilads.

Teraz kroczę pewnym krokiem w kierunku zdrowia i jak już porzucę kule to zajdę na własnych nogach do lekarzy, którzy mnie tak olewali. Może, któryś z nich przejrzy na oczy i zacznie się dokształcać w kierunku tej podstępnej choroby.

ulotka
Możesz mnie wspomóc w walce o zdrowie.

Dodaj komentarz

Close Menu