Niesamowity tekst o boreliozie.

Niesamowity tekst o boreliozie.

Mam identyczne myśli.

Tekst, którego autorką jest Małgorzata Janiak. Tekst o boreliozie – nic dodać nic ująć. Trafiony w samo sedno. Cała prawda. Warto poświęcić trochę czasu i poczytać, bo to może spotkać każdego.

Borelioza-cóż to takiego?

Potrafi zniszczyć tobie życie,marzenia, karierę, odsunąć znajomych, przyjaciół i rodzinę. Wielokrotnie słyszymy “przecież ty dobrze wyglądasz”, a od kiedy to widać chorobę czy ból? Jesteśmy tak zdesperowani, że szukamy pomocy gdziekolwiek, a mimo to nikt nas nie rozumie, nikt nam nie potrafi pomóc, dlatego jesteśmy sami z problemem.

Jak to się zaczyna?

Cieszysz się życiem, pracujesz, masz znajomych, przyjaciół i wsparcie rodziny i nagle coś zaczyna się z tobą dziać. Raz boli cię głowa, innym razem śpisz po kilkanaście godzin lub nie sypiasz, zwalasz to na zmęczenie. Zaczynają boleć cię stawy, zwalasz na pogodę, skacze ci ciśnienie, zaczynasz zapominać,śmiejesz się i zwalasz to na sklerozę, ale gdy podczas czynności lub rozmowy zapominasz to zaświeca się lampka, że coś jest nie tak, ciało odmawia ci posłuszeństwa, masz ciągle inne dziwne objawy, które z dnia na dzień się nasilają, drapiesz się bo swędzi cię skóra, ale wysypki nie masz. Szumi i dzwoni ci w uszach, słabnie ci wzrok i widzisz dziwne mazy przed oczami, boli brzuch, fiksują jelita i żołądek, nie umiesz chodzić, bo nogi bolą i drętwieją, ręce są tak słabe, że podstawowe czynności sprawiają problem i ból. Masz przewlekły i zapalny stan górnych dróg oddechowych, problemy z sercem, słabniesz lub mdlejesz i wiele innych dziwnych objawów.

Wyjesz z bólu w osamotnieniu.

Ten stan może trwać kilka miesięcy lub kilka lat zanim dojdziesz do tego co tak naprawdę ci jest. Bardziej wytrwali próbują to wszystko wytrzymać, ale do czasu, niektórych choroba szybciej powala na glebę. Boisz się gdziekolwiek wyjść lub wyjechać, niby czujesz się dobrze w danym momencie, ale za godzinę lub dwie możesz zwijać się z bólu, dlatego siedzisz w domu i tu kończy się twoje życie towarzyskie. Tak naprawdę nie opowiadasz innym co ci jest z prostej przyczyny, bo ci nie uwierzą, bo nie chcesz żeby myśleli że się żalisz, bo wiesz że odsuną się od ciebie-nikt nie chce słuchać jak ciągle coś cię boli. I wtedy zaczyna się twoja wędrówka po lekarzach. Robią ci badania, każdy pod kątem jednostki chorobowej, w której się specjalizuje, nikt nie słucha wywiadu z tobą, robią ci badania-nic nie wychodzi, przepisują leki, ty wierzysz że ci pomogą, traktują cię jak debila, hipochondryka, a nawet psychicznego. I tak skutkiem tego wszystkiego trafiasz do psychiatry, bo problem cię przerasta, bo mówią ci że problem leży w twojej głowie lub że wymyślasz. Sam zaczynasz w końcu w to wierzyć, no chyba że uwierzysz w siebie i mówisz sobie, tak jak ja że udowodnisz wszystkim i znajdziesz problem. Albo trafisz na lekarza, który naprawdę cię wysłucha i powiąże twoje objawy z nią-boreliozą. Zanim jednak usłyszysz co ci tak naprawdę jest tracisz znajomych, przyjaciół i rodzinę, brak wsparcia powoduje że zamykasz się w sobie, nikt cię nie rozumie, nawet nie próbuje cię zrozumieć, wtedy dowiadujesz się kto tak naprawdę jest twoim przyjacielem. Świat ci się wali, tracisz pracę, a nie możesz pracować, bo nie jesteś w stanie, a musisz zacząć się leczyć, bo coraz gorzej się czujesz.

Leczenie

Niestety musisz liczyć sam na siebie, zarówno w Polsce jak i na świecie nikt boreliozy nie traktuje poważnie, nikt nie robi konkretnych badań, nikt nie refunduje leczenia tym bardziej, że jest to choroba, którą nie da się wyleczyć, jednak można wyciszyć na tyle, żeby zacząć normalnie funkcjonować. Dostęp do dobrego lekarza graniczy z cudem, jest ich niewielu, a jak ci się uda to tracisz majątek. Jak się nie edukujesz to idziesz do zakaźnika, wierzysz w cudowne uzdrowienie, nic bardziej mylnego, po 3 tygodniach leczenia szpitalnego (jeśli uda ci się tam trafić) i tak ci powie, że jesteś zdrowy, a to co ci jest to stan poboreliozowy, ale pamiętaj za kilka miesięcy po kolejnych badaniach ten sam lekarz zmieni zdanie i znowu będzie testować “cudowne leczenie”na tobie, które refunduje nasz NFZ. Coraz częściej można trafić na zakaźnika, który prywatnie będzie cię leczyć inaczej, profesjonalniej, ale tylko prywatnie i po cichu. I dlatego zaczynasz się edukować, szukasz różnych rozwiązań od ziół po antybiotykoterapię, rezonans, najgorzej jak trafisz na “cudowne leki” z firm które bazują na nieuświadomionych i zabiorą ci ostatnią złotówkę, a i tak ci nie pomogą.

Szukasz wsparcia wśród fundacji.

Zakładasz zrzutki, prosisz i żebrzesz wręcz o pomoc-bo chcesz się ratować, dlatego czujesz się upokorzony i zdeterminowany jednocześnie. Jeśli masz wsparcie ze strony najbliższych wierzysz że świat jest cudowny i walczysz, jednak nie wszyscy mogą liczyć na ten luksus, bo w większości zostajesz sam. Leczenie trwa od kilkunastu miesięcy do kilku lat w zależności od stopnia zaawansowania, ale to nie koniec musisz diametralnie zmienić swoje życie, dietę, uważać aby ci nie spadła odporność czyli brać suple do końca życia, a jest tego dość sporo. Jeśli tego nie zrobisz objawy wracają ze zdwojoną siłą-walka bez końca. Jeśli okaże się, że musisz przejść operację(ja tego doświadczyłam) możesz być pewny borelia wróci ze zdwojoną siłą, bo spada ci odporność.

Co jeśli się nie leczysz

Borelioza podszywa się pod inne jednostki chorobowe, jeśli jest nieleczona powoduje, że te choroby zostają i masz w pakiecie kolekcję chorób, których już nie wyeliminujesz, z biegiem lat czekasz na powolną śmierć, nie możesz obyć się bez pomocy innych ludzi, bo jesteś uwięziony we własnym ciele, to dotyczy głównie starsze osoby, które chorują od kilkudziesięciu lat i nikt ich nie zdiagnozował, po tych latach nawet nie można już im pomóc, bo borelioza zrobiła spustoszenie w organiźmie, jest on wyniszczony i osłabiony dlatego dla nich jest już za późno. Niejednokrotnie nie jesteś zdiagnozowany, borykasz się z problemem, nie wiedząc z jakim, lekarze leczą cię na coś czego nie masz, a twój stan się pogarsza. Szukasz środków na leczenie, prosisz i żebrzesz wśród obcych ludzi, już nawet nie ważne czy to są pieniądze czy błagasz o leki, bo to leki są ci najbardziej potrzebne, a ta walka trwa w nieskończoność.

Podsumowanie

Uważam, że najważniejsze jest abyśmy my chorzy trzymali się razem, dzielili się objawami jakie nas dopadają, mówili o sposobach leczenia, naszym zwykłym prostym językiem a nie medycznym, aby pomóc innym, abyśmy mówili co nam pomaga i przynosi ulgę, a przede wszystkim wspierali się nawzajem.
Nie liczę, że moje wypociny ktoś przeczyta lub skomentuje, po prostu musiałam to z siebie w końcu wyrzucić i napisać, tak po prostu jak ja to widzę i czuję. Liczę jednak, że nieświadomi, niekoniecznie chorzy zaczną inaczej podchodzić do problemu i takich jak ja. Nie liczę na współczucie, nie tego nam trzeba, potrzebujemy wsparcia i zrozumienia. Każdy może zachorować, tym bardziej, że to nie koniecznie musi być kleszcz, to może być nimfa, mucha końska, meszka czy komar lub inny insekt. Nie zawsze jest rumień, który zapala nam lampkę w głowie i wiemy czego szukać.

Dodaj komentarz

Close Menu