Wózek inwalidzki to nie jest najgorsze.

Wózek inwalidzki to nie jest najgorsze.

Wózek inwalidzki jest zmyłką dla obserwujących moje zmagania z chorobą. Ludzie są przeważnie wzrokowcami i wierzą w to co widzą. Jestem już prawie rok na leczeniu ilads . W dalszym ciągu poruszam się na wózku inwalidzkim i większość uważa, że to leczenie to błąd. Otóż nic bardziej błędnego. Borelioza i jej współistniejące infekcje dają tak dużo ciężkich objawów, których człowiek patrzący z boku nie jest w stanie dostrzec. 

Wózek inwalidzki jest tylko po to aby móc się przemieszczać. Niestety nie poprawia sprawności i nie działa przeciwbólowo czy terapeutycznie. Natomiast leczenie tak. 

Z pełną świadomością mogę powiedzieć, że komfort mojego życia od momentu podjęcia leczenia zdecydowanie się poprawił. Opuściła mnie spastyka – coś co jest ciężkie do zniesienia i opowiedzenia. Przez to diabelstwo spałam jedną, góra dwie noce w tygodniu, reszta nocy to męka, której nikomu nie życzę. Niejednokrotnie myślałam aby zakończyć to swoje istnienie na tym świecie. To widział tylko mój mąż bo zazwyczaj tylko on spędza ze mną nocki ! Ha, ha, ha ! Przestałam na stałe używać pieluch, czym chyba nikt się nie chwali. Komfort psychiczny niesamowity. Iść do toalety i się normalnie załatwić. W końcu leżąc mogę się sama obrócić na drugi bok, nie potrzebuję męża prosić o pomoc. Mogę leżąc podciągnąć nogi. Większość nie ma pojęcia jaka to męka leżeć ze sztywno wyprostowanymi nogami. Po takiej nocy nie byłam w stanie sama usiąść na łóżku. Musiał mi ktoś pomóc albo podciągałam się chwytając ławę o ile ją sięgnęłam.

To są wszystko małe kroczki ku lepszemu życiu.

Nie wiem czy będę biegać ale moje życie staje się bardziej znośne dlatego walczę dalej. Nikt nie jest w stanie przekonać mnie, że wybrałam złą drogę. Inne czary mary próbowałam i tylko wydałam niepotrzebnie forsę tracąc nadzieję. Jedyne to trochę pomogły mi zioła ale chyba mój stan był już za poważny i dlatego musiałam zdecydować się na leczenie ilads. 

Moim marzeniem jest wstać z wózka inwalidzkiego i o własnych siłach wejść do gabinetów lekarzy, którzy mnie traktowali jak nawiedzoną jak mówiłam o boreliozie. Może wtedy zaczną słuchać pacjenta i uchronią go od strasznego cierpienia i niepełnosprawności. Mi się niestety nie udało.

Mam dowód na papierze na to, że leczenie działa.

Wyniki badań tarczycy, która wraca do pracy, z ethyroxu 175 mg zeszłam do 50 mg. To i tak niestety nie przemawia do co poniektórych lekarzy.

To co napisałam to tylko kropelka w morzu jakie przez te dwanaście lat choroby przeszłam. Najgorsze, że bliscy przechodzą to ze mną każdego dnia. A oni też mają tylko jedno życie.

Fundacja Avalon

 

Dodaj komentarz

Close Menu